Historia pewnego gniazda

Według wszelkich znaków na niebie, ziemi i w kalendarzu, zbliża się najbardziej oczekiwana pora roku – wiosna. Jednym z jej elementów są masowe powroty ptaków, które zimę przeżyły w cieplejszym klimacie. Wśród przylatujących, jednym z największych naszych ptaków jest bocian biały, bardzo popularny na Ziemi Lubuskiej. Na terenie powiatu zielonogórskiego jest zasiedlonych co roku około 30 gniazd. W Kargowej, w obrębie miasta są cztery gniazda, w Sulechowie aż siedem. Przy wjeździe do Wojnowa jest jedno z najstarszych gniazd. Z lat 50 tych pamiętam, że było zlokalizowane na starej topoli. Topola stara jak to bywa trochę spróchniała, trochę krzywa pewnej jesieni upadła. Gospodarze – pp. Klujowie i Adamczakowie oraz pan Czwałga zdążyli przed przylotem postawić akacjowy słup z kołem od wozu na szczycie. Boćki zamieszkały i sobie chwaliły nową siedzibę, ale do czasu. Pod wpływem ciężaru, gniazdo przechyliło się na jedną stronę, ale inżynierowie z czerwonymi dziobami wypoziomowali je i wyprowadzali młode aż do ubiegłego roku. Ciekawe jakiej poziomicy używali. Podczas obrączkowania piskląt w czerwcu 2020 r. ekipa Instytutu Nauk Przyrodniczych postanowiła, że gniazdo należy wymienić,  konkretnie jego słup i platformę. Prof. UZ Leszek Jeżak patron przedsięwzięcia, Jerzy Jaszczak, Jerzy Wirski i Andrzej Kowalski znaleźli w Pomorsku pustą platformę, zdjęli ją, przywieźli do zakładu energetycznego p. Henryka Okupskiego z Chwalimia, który zadeklarował bezkosztowe postawienie betonowego słupa energetycznego z nową platformą. Do realizacji zadania  doszło 21 lutego 2021 r. Zdjęto stare koło z gniazdem, wykopano drewniany słup, wkopano nowy betonowy, a na solidnej platformie położono część starego gniazda. Teraz należy tylko oczekiwać na przylot lokatorów, którzy mam nadzieję zaakceptują nowe mieszkanie. W zasadzie to już koniec informacji, ale jest jeszcze kilka ciekawostek związanych z życiem bocianów, które niekoniecznie są znane naszym czytelnikom.

Bociany przylatują w określonej kolejności – pan bocian a później pani bocianowa. On naprawia gniazdo po zimie i gdy ona zaakceptuje jego wysiłki wtedy dochodzi do „zbliżenia” nawet kilkakrotnego po których ona znosi jaja. Jaj jest kilka, od dwóch do sześciu, ale nie wszystkie zostają wysiedziane. Po 4 – 5 tygodniach młode się wykluwają i teraz już tylko sielanka rodzinna. Obydwoje rodzice solidarnie karmią młode, które na początku są słabe i strasznie brudzą w gnieździe. Ale jest na to sposób – rodzice przynoszą w dziobach kępy siana, którym wyścielają gniazdo. Oprócz jedzenia przynoszą również w dziobach (wolu) wodę, aby młode napoić. W połowie czerwca przyjeżdża ekipa UZ aby młode zaobrączkować. Wjeżdżamy podnośnikiem do gniazda, młode potrafią tylko siedzieć, mierzymy im dzioby od nasady aż po czubek i niekiedy ważymy aby na koniec założyć obrączkę powyżej lewego stawu kolanowego. Za miesiąc, kiedy młode już stoją w gnieździe i ćwiczą skrzydła, łatwo je odróżnić, ponieważ mają czarne dzioby i nogi. W drugiej połowie sierpnia zbierają się na tzw. sejmikach bocianich, z których młode odlatują jako pierwsze. Nikt nie wie skąd znają kierunek podróży, dorosłe odlatują 2 tyg. później. Ostatnia ciekawostka to fakt, że tegoroczne młode wrócą do nas dopiero za trzy lata. Aby poznać drogę przelotów instaluje się młodym nadajniki GPS na plecach (małe urządzenia wielkości pilota tv), które skonfigurowane z laptopem wysyłają sygnał i w ten sposób wiemy gdzie są nasi podróżnicy. Instytut Nauk Przyrodniczych planuje ustawić tablicę informacyjną o życiu bocianów w okolicach gniazda w Wojnowie.

Andrzej Roch Kowalski